To odwieczny dylemat ludzkości – na której randce można już sobie pozwolić na seks!?
I czy w ogóle wchodzi w grę!?
Na to drugie pytanie odpowiedź jest jasna.
Jeśli ktoś się z Tobą umawia na randkę to znaczy, że podobasz się tej osobie.
Choćby troszeczkę, ociupinkę, ale w każdym razie nie jesteś dla niej odrażający.
Twój dotyk nie będzie dla niej czymś przykrym – a wręcz przeciwnie!- no chyba, że samemu się usilnie postarasz żeby było inaczej.
Dlatego cały czas pozostają aktualne zakazy – nie można być wylewnym, obleśnym, nie można notorycznie przysuwać się za blisko ani obmacywać!
Oraz nakazy - skoro masz chrapkę to nie bój się dążyć do fizycznej bliskości, doprowadzaj do niej przez taniec, zabawę, wygłupy i inne niezobowiązujące sytuacje.
No i oczywiście – masaż! Nigdy nie zapomnij zaproponować – lub poprosić! – masażu główki, karku, ramion, pleców, pośladków, ud… ![]()
Pamiętaj bowiem, że w 99,99999999 % taki masaż prostą drogą prowadzi do pościeli.
Jak to się go robi – w dziale technika.
A wracając do pierwszego pytania – na której randce można pozwolić sobie na seks?
Powiem przewrotnie – już na pierwszej!
Bowiem pytanie nie powinno brzmieć “czy?” lecz “jaki?” .
Niech to będzie chociaż ciepły pocałunek, muskanie ustami karku lub wgryzanie się w niego szeroko (ale z wyczuciem), zwiewne przesuwanie palcem w fałdce wzdłuż linii pośladków i ud,wraz z niewypowiedzianą obietnicą większych rozkoszy na kolejnych randkach
No chyba, że przekonacie się, że nie czujecie do siebie mięty.
A co z pełnym seksem na pierwszej randce?
Tylko wtedy gdy nie zależy Wam na dłuższym związku, lub jest to jedyne spotkanie (podróż), albo w wyjątkowych innych okazjach.
W pozostałych – nie wcześniej i nie później niż na… trzeciej!